Były kolega OSTRO do BOŃKA! „Uważasz się za cwaniaka, a jesteś zwykłym p…”

Były, klubowy kolega Zbigniewa Bońka, Mirosław Tłokiński nie pozostawił na obecnym prezesie PZPN-u suchej nitki. W swoim tekście dla portalu „Weszło.com” Tłokiński zmieszał Bońka z błotem.  – Jesteś obłudnikiem, krzykaczem i prymitywem – napisał.

 

Mirosław Tłokiński to kolega Zbigniewa Bońka zza czasów gry w Widzewie. Były piłkarz napisał tekst, w którym zmieszał obecnego prezesa PZPN-u z błotem.  

 

Na początku Tłokiński odniósł się do otwarcia nowego stadionu Widzewa, na którym gościł oczywiście Zbigniew Boniek:

 

– I wtedy na stadionie zapaliło się w całej krasie sztuczne oświetlenie. Na boisko wyszedłeś ty, jedyny, największy Widzewiak i rozpocząłeś swoje show mówiąc: „Muszę wam powiedzieć, że jak JA grałem w piłkę….”. I tak dalej, i tak dalej. To znaczy JA, JA i jeszcze raz JAOd pierwszego dnia, jak stałeś się Widzewiakiem i do dnia dzisiejszego zawsze miałeś nas, wszystkich partnerów z boiska, w DU***E . I to mnie nie obraża, bo od początku zrozumiałem, jakim jesteś człowiekiem i niczego innego się po tobie lepszego nie spodziewałem – czytamy w tekście. 

 

– Prawdą jest, że byłeś piłkarzem, który globalnie osiągnął najwięcej z nas wszystkich i chwała ci za to. Tego tobie nie odbieram i zawsze gratulowałem. Ale było to święto klubowe, a nie Reprezentacji Polski czy Juventusu. I jeśli się nie mylę, nie jesteś przecież piłkarzem, który miał największy wkład i najwięcej sukcesów przy kreowaniu historii Widzewa, aby urządzać sobie prywatny spektakl!– pisze dalej były zawodnik Widzewa. – Największe zwycięstwo, które dało chwałę klubowi i Łodzi, oraz pozwoliło Widzewiakom grającym z sezonie 1982/83 z dumą nazywać się Wielkim Widzewem, było pokonanie Liverpoolu i znalezienie się w gronie czterech najlepszych drużyn w Europie!!! Ciebie z nami tam nie było! Stałeś się natomiast naszym przyszłym przeciwnikiem w drodze do finału – dodaje Tłokiński. 

 

Były kolega Bońka przypomniał również kłopotliwą sytuację z sezonu 1977/1978:

 

– Nie pamiętasz już, jak zostałeś oskarżony w sezonie 1977/78 o sprzedanie swoich kolegów w meczu z Pogonią Szczecin, który mimo naszego heroicznego poświęcenia przegraliśmy 4:3? (…) Ty natomiast chyba nie masz sumienia i nie dręczą cię żadne wyrzuty z powodu postępowania twojego. Czyż to nie my wybaczyliśmy i zapomnieliśmy twoją zdradę? Pragnę ci przypomnieć, że po tym spotkaniu przez kilka dni odmawialiśmy trenowania z tobą. Na pewno to pamiętasz. Powiedzieliśmy, że powrócimy do zajęć, tylko wtedy gdy będziesz zawieszony – przypomina Tłokiński.

 

– Od czasu jak odszedłeś z Widzewa nie utrzymujesz kontaktów i nie szanujesz żadnego ze swoich kolegów z boiska, uważając się za najlepszego i jedynego ojca widzewskiej sławy. Tworzysz „mit” najważniejszego i najbardziej zasłużonego w historii klubu zawodnika ! Pomaga ci w tym wielu skorumpowanych i uzależnione od ciebie dziennikarzy oraz właścicieli mediów. Jesteś zarówno cynikiem jak i obłudnikiem. (…) Wielkie rzesze ludzi uznają ciebie za spryciarza , cwaniaka i inteligenta . A tak naprawdę jesteś zwykłym szczekaczem, pyskaczem i krzykaczem. Jesteś osobą wyrachowaną, interesowną i bez skrupułów .Twoje zuchwalstwo nie zna granic. Dziennikarze „siedzący u ciebie w kieszeni” wykreowali obraz mądrego, inteligentnego i elokwentnego prezesa. A tak naprawdę jesteś zwykłym prostakiem, prymitywem i tupeciarzem – czytamy.

 

Źródło: weszło

Fot.: facebook

MB