NOWE FAKTY w sprawie podwójnego zabójstwa w Warszawie. Artur K. zabił narzeczoną i jej synka ponieważ…

Artur K. , który dopuścił się morderstwa na swojej narzeczonej Monice K. oraz jej 3-letnim synku jeszcze miesiąc temu siedział w więzieniu i starał się o przedterminowe zwolnienie. Ze względu na brak przeciwwskazań mężczyzna wyszedł na wolność.  Uśpił czujności administracji więziennej i wykorzystał naiwności systemu – powiedział „Faktowi” Paweł Moczydłowski, były szef więziennictwa.

Od 2004 roku Artur K. odsiadywał karę 15 lat pozbawienia wolności, za uduszenie swojej dziewczyny.

Nie sprawiał problemów wychowawczych. W więzieniu skończył szkołę średnią, zdobył zawód, pracował, utrzymywał kontakt z rodziną, aktywnie uczestniczył w procesie resocjalizacji – powiedziała „Faktowi” ppłk Elżbieta Krakowska, rzecznik prasowy Dyrektora Generalnego Służby Więziennej.

Po 12 latach przebywania za kratami Artur K. po raz pierwszy dostał zgodę na jednodniową przepustkę. 

Wykorzystał 90 zezwoleń na czasowe opuszczenie jednostki, zawsze meldował się wtedy we wskazanym komisariacie policji i terminowo wracał do więzienia – mówi ppłk Krakowska.

Podczas ostatnich przepustek mężczyzna spotykał się z poznaną w Internecie 35-letnią Moniką K. Para planowała nawet ślub, który miał się odbyć 22 września, ale 40-latek zabił swoją partnerkę oraz jej synka. Czemu po raz drugi dopuścił się czynu, za który spędził w więzieniu 14-lat? 

Ten człowiek mógł być chodzącą bombą i nie radził sobie z kontrolowaniem agresji. Pewnie doszło do jakiegoś konfliktu i zwyciężyła jego prawdziwa natura. Nie ma realnego monitorowania zachowania więźniów na przepustkach. Po powrocie więźniowie wypełniają ankiety, które potem telefonicznie są sprawdzane. To nie daje pełnego obrazu. Wiadomo przecież, że nikt z rodziny nie powie, ze coś było nie tak. W tym przypadku dziwna jest tak duża liczba przepustek w przeciągu tylko 3 lat –stwierdził w rozmowie z „Faktem” były szef więziennictwa, Paweł Moczydłowski.

 

Źródło: fakt

Fot.: facebook