Tak wyglądały ostatnie dni Kory, bliscy nie mogli pogodzić się z jej śmiercią: „Korunia, proszę, nie zostawiaj mnie”

Podczas ostatnich dni Kory towarzyszyli jej najbliżsi. Na łamach „Gazety Wyborczej” opiekunka wokalistki opowiedziała, jak wyglądał ten trudny czas.  

Kora od lat zmagała się z chorobą nowotworową. Kiedy stało się jasne, że przed wokalistką zostało już niewiele życia zaczęli czuwać przy niej najbliżsi. Opiekunka Kory, Magdalena Klorek opowiedziała na łamach „Gazety Wyborczej”, jak wyglądały ostatnie dni Olgi Sipowicz.  

ZOBACZ: Kora bardzo bała się śmierci. Tak brzmiał jej ostatni SMS, który wysłała do przyjaciela.

Kiedy zaczęłam się nią zajmować, Kora jeszcze chodziła. Ale z dnia na dzień było coraz gorzej. W końcu pierwszy raz powiedziałam bliskim: „Słuchajcie, usiądźmy przy niej, bo jest źle”. Chwyciliśmy się za ręce, zaczęła niemiarowo oddychać. Wtedy siostra mówi do niej : „Korunia, proszę, nie zostawiaj mnie”. I w tym momencie ona nagle się jakby otrząsnęła. Żyła jeszcze pięć dni. Wyszłyśmy potem z „Hanią” na zewnątrz. Powiedziałam jej: „Proszę cię, nie rób więcej takich rzeczy. Ja wiem, że bardzo ją kochasz i chciałabyś ją zachować, ale nie można człowiekowi przerywać śmierci. Bo jak tak mówisz, ona się miota pomiędzy. Jest po prostu rozbita – powiedziała Magdalena Klorek w rozmowie z wyborczą.

 

Źródło: wyborcza.pl

Fot.: instagram